Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszym zdaniem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszym zdaniem. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 lipca 2014
(Z) Oops ... chyba potrafię już sama jeść!
poniedziałek, 3 marca 2014
Mr. Wu u Mani
Śliniak. Co to takiego? Jest to przedmiot, który prędzej czy później staje się integralnym elementem obrazu przestrzeni kuchennej każdego domu, w którym zamieszkuje dziecko. Nic więc dziwnego, że rynek kipi od innowacyjnych, designerskich propozycji śliniaków, w gąszczu których ciężko się odnaleźć. Bo wybór jest ważny, jeśli nie w smak jest nam rwanie włosów z głowy z powodu kolejnego zniszczonego obiadem ubranka.
U nas w domu piętrzy się sterta śliniaków różnistych, z których większość nie nadaje się (już) do użycia.
Dzięki uprzejmości firmy Oops - do it again Polska w obraz naszej przestrzeni kuchennej wkomponował się ostatnio śliniak z wizerunkiem Mr. Wu.
Dzięki uprzejmości firmy Oops - do it again Polska w obraz naszej przestrzeni kuchennej wkomponował się ostatnio śliniak z wizerunkiem Mr. Wu.
Kim jest Mr. Wu, na jak długo u nas zabawi i czy trafi na stertę? O tym zamierzam Wam dziś opowiedzieć.
Wspomniany Mr. Wu to sowa, członek pewnej ciekawej gromadki. Wraz z przyjaciółmi: Happy, Cookie, Jerry, Pic, Mushee, Lady i Chocolat au lait tworzy kolorowy zespół wesołych, niepowtarzalnych postaci, zdobiących całą gamę zabawek i produktów Oops - do it again. Przyciągają wzrokiem, nie powiem. W naszym barwnym życiu kolory odgrywają ważną rolę. Zatem Pan Sowa bez trudu wywalczył sobie nasze względy już na wstępie. Potwierdziło się porzekadło, że ładnemu w życiu łatwiej.
Wspomniany Mr. Wu to sowa, członek pewnej ciekawej gromadki. Wraz z przyjaciółmi: Happy, Cookie, Jerry, Pic, Mushee, Lady i Chocolat au lait tworzy kolorowy zespół wesołych, niepowtarzalnych postaci, zdobiących całą gamę zabawek i produktów Oops - do it again. Przyciągają wzrokiem, nie powiem. W naszym barwnym życiu kolory odgrywają ważną rolę. Zatem Pan Sowa bez trudu wywalczył sobie nasze względy już na wstępie. Potwierdziło się porzekadło, że ładnemu w życiu łatwiej.
wtorek, 31 grudnia 2013
Nowości w świecie Mani: marchewka & śliniak BabyOno
Podczas naszej świątecznej objazdówki wypoczynkowej (przynajmniej w założeniu) miał miejsce pewien incydent. Otóż pewnego razu trzymałam Marysię na rękach i jednocześnie jadłam ciastko. Mania jak zawsze przyglądała się obiektowi, który wędrował do mojej buzi i najwidoczniej obmyśliła sobie w główce plan zdobycia go, bo po chwili, z przyczajki, zupełnie nagle rzuciła się całą sobą na ciastko, niczym gepard na gazelę przy wodopoju. Najpierw wbiło mnie fotel z niedowierzania, po chwili poniósł mnie niepochamowany śmiech.
Wniosek nasuwał się sam: dłużej nie można czekać. A oczekiwanie dodatkowo przedłużył nasz wyjazd. Ale przyszedł już czas na ten przełomowy moment pierwszej łyżeczki. Nie była to jednak ugotowana maminymi rękami domowa zupka, tylko marchew ze słoiczka. Kiedy mieszka się w mieście, w którym pani za ladą na prośbę klienta czyta skład produktu, ale podaje błędne informacje, żeby tylko sprzedać (a przykłady oszustw i naciągania można mnożyć) to zaufanie do sprzedawców osiąga poziom ujemny. Zatem zdrowych warzyw trzeba szukać tam, gdzie procent pewności jest najwyższy: we własnym ogródku bądź w słoiczkach. Z racji pory roku ta pierwsza opcja odpada.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
